Nowe zakupy, czyli - od przybytku głowa nie boli.
Szafa mojej córki pęka w szwach, a ja i tak nie zawsze umiem się powstrzymać przed kupnem kolejnego ubranka w SH. Bo było takie tanie, takie ładne i koniecznie potrzebne :) Aż żal nie kupić :D

Płaszczyk z Mothercare, w idealnym stanie. Typ "wiatrówka" w sam raz na nasz wrześniowy wyjazd nad morze ;) Cena: kilka złotych. Tak prezentuje się w nim młoda właścicielka:

Ostatnio zapałałam miłością do Misia Paddingtona i po prostu nie mogłam nie kupić tej poszewki na poduszkę:

Cena: 3 zł.
Znalazłam też śliczny kapelusz. Cena: kilka złotych.

Kapcie kupione w supermarkecie za 15 zł, 100 % bawełny i takie dziewczęce (kocham groszki!):

Jako, że ja jestem świeżo upieczoną, ale już kompletnie zakręconą na punkcie kitesurfingu mamą, a tata H. jest prawdziwym pogromcą windsurfingowym, tą koszulkę, po prostu musiałam kupić:


Cena: 8 zł w supermarkecie.